Languages

  • Polski
  • Deutsch

Pojednanie polsko-niemieckie oraz historia „Orędzia Biskupów Polskich do ich Niemieckich Braci w Chrystusowym Urzędzie Pasterskim”

Przebaczenie jest mocne mocą miłości.

Przebaczenie nie jest słabością.

Przebaczać — nie oznacza rezygnować z prawdy i sprawiedliwości.

Oznacza: zmierzać do prawdy i sprawiedliwości drogą Ewangelii.

Jan Paweł II, Apel Jasnogórski, Częstochowa 19 VI 1983 r.

Po II wojnie światowej sytuacja Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce był bardzo trudna. Z rąk okupantów zginęło kilka tysięcy kapłanów, a kilkaset zabytkowych obiektów sakralnych na terenie całego kraju leżało w ruinie. Początkowo reżim komunistyczny, zainstalowany w Polsce przy pomocy wojsk sowieckich, wykazywał neutralną aprobatę dla działalności Kościoła. Jednak zerwanie konkordatu z Watykanem już 12 IX 1945 r. zapowiadało plany komunistów wobec religii rzymskokatolickiej w Polsce. Przed szczególnymi zadaniami stanęli duchowni, którzy przybyli na ziemie zachodnie, włączone do państwa polskiego w wyniku porozumień wielkich mocarstw w Poczdamie (VII-VIII 1945 r.). Prawie całkowita wymiana ludności na tym terenie sprawiła, że głównym czynnikiem łączącym ludność napływającą z różnych regionów była wiara katolicka. 15 VIII 1945 r. prymas August Hlond, posiadając specjalne pełnomocnictwa od papieża Piusa XII, ustanowił pięciu administratorów apostolskich na ziemiach zachodnich, posiadających uprawnienia biskupów rezydencjalnych: we Wrocławiu ks. dra Karola Milika, w Opolu ks. dra Bolesława Kominka, w Gorzowie Wielkopolskim ks. Edmunda Nowickiego, w Gdańsku ks. dra Andrzeja Wronkę, dla Warmii ks. dra Teodora Benscha.

Tymczasowość administracji kościelnej na tych terenach stała się pretekstem do ciągłych nacisków i ataków władzy komunistycznej na episkopat. W III 1948 r. papież Pius XII, w liście skierowanym do biskupów niemieckich, wyraził współczucie z powodu wysiedleń Niemców, co przez rząd w Polsce zostało zinterpretowane jako możliwość anulowania granicy ustalonej w Poczdamie i zaowocowało nagonką na Stolicę Apostolską. W lipcu 1950 r. w Zgorzelcu premierzy rządów PRL i NRD podpisali układ o uznaniu granicy między państwami na Odrze i Nysie. Po tym wydarzeniu władze rozpoczęły naciski na Kościół, aby została ustanowiona stała administracja kościelna na ziemiach zachodnich. Episkopat odrzucił taką możliwość wskazując, że w tych kwestiach obowiązuje prawo kanoniczne. W związku z tym w styczniu 1951 r. władze usunęły administratorów, ustanawiając w ich miejsce wikariuszy generalnych. Aby nie doszło do schizmy prymas uzyskał od Stolicy Apostolskiej akceptację takiej sytuacji, z jednoczesną nominacją na biskupów tytularnych Bolesława Kominka we Wrocławiu, Franciszka Jopa w Opolu, Teodora Benscha w Gorzowie, Edmunda Nowickiego w Gdańsku i Tomasza Wilczyńśkiego w Olsztynie. Obieli oni rządy w wyznaczonych diecezjach dopiero po odwilży październikowej w 1956 r. Czasy stalinowskie, a szczególnie pierwsza połowa lat 50-tych, były wyjątkowo tragicznym okresem w najnowszej historii Kościoła polskiego. Wzmożone prześladowania, inwigilacja, procesy pokazowe i wreszcie aresztowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego były świadectwem dla opinii międzynarodowej, w tym sąsiadom zachodnim, tego, co znaczy być katolikiem w Polsce. Wydaje się, że właśnie ten okres dał polskim biskupom szczególne prawo do wytyczenia ścieżki pojednania w duchu prawdziwie chrześcijańskim.

W drugiej połowie lat 50. XX w. dostrzegalne są pierwsze inicjatywy zmierzające do zbliżenia między obu narodami. W kwietniu 1958 r. na synodzie Kościoła Ewangelickiego powstaje Aktion Sühnezeichen (Akcja Znaku Pokuty), której głównym celem jest pojednanie polsko-niemieckie. Natomiast w październiku 1960 r., podczas kazania z okazji święta św. Jadwigi Śląskiej, ówczesny biskup Berlina Julius Döpfner, mówiąc o odpowiedzialności Niemców za II wojnę światową, stwierdził: „Biada Niemcom, którzy nie chcą dostrzec przyczyn tej tragedii i zapominają o pokucie za wyrządzoną krzywdę”. Wspomniał także o tragedii przesiedleń, choć widział również potrzebę pojednania: ,,Czy nie powinniśmy przez św. Jadwigę podać sobie rąk? Czyż zgodne istnienie obydwu narodów nie jest dla przyszłości ważniejsze od problemu granic?". Rok później niewielka grupa wybitnych naukowców wyznania ewangelickiego opracowała tzw. Memorandum z Tybingi, w którym domagano się jednoznacznego uznania granicy na Odrze i Nysie.

Po stronie polskiej naczelną rolę w dialogu polsko-niemieckim już od 1956 r. odgrywał biskup Bolesław Kominek rządca diecezji wrocławskiej. Wykształcony na śląskiej ziemi doskonale znał kulturę i historię obu narodów. Sam przeżył koszmar II wojny światowej, z której Polska wyszła jako kraj okrojony i podporządkowany dyktaturze komunistycznej, zależnej od Związku Radzieckiego. Dostrzegał także dramat Niemców, którzy musieli dźwigać odpowiedzialność za krzywdy wyrządzone przez reżim hitlerowski, a część z nich wysiedlona została z rodzinnych ziem w wyniku decyzji zwycięskich mocarstw.

W 1965 r. we Wrocławiu odbywały się uroczystości 20-lecia Kościoła polskiego na ziemiach zachodnich. Podkreślały one związek ziem przyłączonych z Polską. Kardynał Prymas Stefan Wyszyński mówił w swoich kazaniach, że kamienie we Wrocławiu mówią po polsku, odwołując się do bytności Piastów na Śląsku. Biskup Kominek nieco inaczej rozkładał akcenty dostrzegając również dziedzictwo, które ziemie te zawdzięczają Niemcom.

Bezpośrednio po zakończeniu tych obchodów, we wrześniu 1965 r., arcybiskup wrocławski wyjechał do Rzymu, na czwartą, ostatnią sesję Soboru Watykańskiego II. Wydaje się, że już wówczas myślał o podjęciu działań zmierzających do załagodzenia relacji polsko–niemieckich. Odwagi dodało mu na pewno tzw. Memorandum Wschodnie wystosowane w X 1965 r. przez Kierownictwo Kościoła Ewangelickiego w Niemczech do rządu federalnego, w którym padły, chyba najważniejsze od czasów zakończenia wojny deklaracje dotyczące stosunków polsko-niemieckich: „Pełna cierpień historia niemieckiego ucisku skierowanego przeciwko pozbawianego nieustannie swojej politycznej samodzielności narodu polskiego i bezprawne traktowanie, które doświadczył ten naród podczas drugiej wojny światowej na rozkaz narodowosocjalistycznej dyktatury, stawia nas dzisiaj przed nieuniknionym pytaniem, czy dzisiaj z punktu widzenia prawa międzynarodowego i zasad polityki nie wynikają wobec niemieckich żądań odrodzenia państwa w ramach pierwotnych granic poważne wątpliwości (...) Dlatego dziś rząd niemiecki musi z wahaniem wypowiadać swoje roszczenia prawne, dotyczące zwrotu obszarów, które dzisiaj ze względu na utratę przez Polskę wschodnich terenów stały się gospodarczą podstawą utrzymania wielu Polaków.

Pojednaniu sprzyjał również duch soborowy, który zakładał dialog wewnątrzkościelny o przyszłości oraz dialog Kościoła ze światem współczesnym. Okazję do wyciągnięcia rąk w geście pokoju i pojednania stworzyły planowane na przyszły rok obchody Millenium chrztu Polski, na które polscy biskupi chcieli zaprosić przedstawicieli Kościoła powszechnego. Wystosowano zatem kilkadziesiąt listów do episkopatów na całym świecie, w których ogłaszano radosną nowinę okrągłego jubileuszu religii chrześcijańskiej w Polsce, z jednoczesnym zaproszeniem do wzięcia udziału w uroczystościach. Spośród tak wielkiej ilości listów jedynie Orędzie wysłane do biskupów niemieckich odbiło się szerokim echem na świecie i wpłynęło nie tylko na religijne relacje między Niemcami i Polakami, ale również odegrało istotną rolę w stosunkach politycznych między obu narodami. Głównym autorem tego listu był bez wątpienia arcybiskup Bolesław Kominek. Badania prof. Piotra Madajczyka wykazały, że istotny wkład w treść listu miał również biskup chełmiński Kazimierz Kowalski. Wielu historyków dopatruje się także wpływu biskupa sufragana gorzowskiego – Jerzego Stroby i arcybiskupa krakowskiego – Karola Wojtyły. Wiemy również, że biskup Kominek przedstawił tekst listu biskupom niemieckim, dając im szansę do wniesienia uwag oraz przygotowując ich do tej szlachetnej polskiej inicjatywy. List ukazywał relacje między Polakami i Niemcami w przeciągu tysiąca lat wskazując na elementy łączące takie, jak choćby bliskie relacje cesarza Ottona III i Bolesława Chrobrego, czy działalność pochodzącej z Bawarii św. Jadwigi Śląskiej oraz momenty dzielące takie jak udział Prus w rozbiorach Polski, czy terror podczas II wojny światowej. Najważniejsze wezwanie Orędzia padło jednak w jednym z ostatnich zdań „W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu, na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie.” List został podpisany 18 listopada przez trzydziestu sześciu polskich biskupów. 5 grudnia 1965 r. biskupi niemieccy wystosowali swoją odpowiedź, w pierwszych słowach stwierdzając: „Ze wzruszeniem i z radością odebraliśmy Wasze orędzie”. Jak później stwierdził biskup Kominek – „wyciągnięte ręce zostały przyjęte”. Większość komentatorów, podobnie jak historyków badających stosunki polsko-niemieckie, wskazuje jednak, że odpowiedź biskupów niemieckich była zbyt wstrzemięźliwa, by nie rzec rozczarowująca, zabrakło w niej choćby słowa „przepraszamy”. Ponad wszystko zabrakło w niej odwagi, którą wykazali się polscy biskupi. Trudno uznać, że ich niemieccy partnerzy nie zdawali sobie sprawy ile ryzykuje polski episkopat taką treścią listu do Niemców. Po latach Winfried Lipscher, niemiecki teolog katolicki i dyplomata, tak ujął rozczarowanie polskich biskupów: „Od Niemców dostaliśmy wszystko, tylko nie od tych, od których chcieliśmy. Granice uznał rząd SPD i Kościół ewangelicki, a my chcieliśmy by była to partia chrześcijańska CDU i Kościół katolicki”.

Gdy wyszła na jaw wymiana listów między episkopatami Polski i Niemiec władze komunistyczne postanowiły wykorzystać polskie Orędzie do walki z Kościołem. W prasie, radiu i telewizji pojawiły się propagandowe komentarze zniekształcające treść Orędzia. Nadające mu jedynie polityczny charakter. Władze „zagrały” na cierpieniach i krzywdach, jakie doświadczyli Polacy od Niemców podczas II wojny światowej. Po początkowym zaskoczeniu wierni wysłuchawszy głosu swoich biskupów stanęli murem po stronie sygnatariuszy orędzia. Świadczą o tym uroczystości milenijne, które od maja do października gromadziły tysiące wiernych manifestujących swoją religijność i przywiązanie do kościoła katolickiego. Kulminacją było słynne przemówienie Prymasa Stefana Wyszyńskiego 3 V 1966 r. na Jasnej Górze w którym nawiązał do słynnego zdania orędzia: „Na znak najtrudniejszego zwycięstwa, zwycięstwa nad samym sobą, my, biskupi polscy wraz z ludem bożym przebaczamy!” a wierni wówczas odpowiedzieli „przebaczamy, przebaczamy”.

Efekty działań pojednawczych były bardzo szybko widoczne. W marcu 1968 r. liczący ponad 100 niemieckich katolickich intelektualistów, w śród nich Josefa Ratzingera, Bensberger Kreis (Krąg z Bensbergu) wystosował tzw. Memorandum Bensberskie w którym wzywał rząd RFN i niemiecki episkopat do uznania granicy na Odrze i Nysie. Rok później do władzy doszła wielka koalicja SPD-FDP z kanclerzem Willy Brandtem na czele. 7 XII 1970 r. Podczas wizyty Willy`ego Brandta w Warszawie podpisano traktat o normalizacji stosunków między RFN i PRL. Strona niemiecka potwierdziła ustaloną w Poczdamie zachodnią granicę Polski, natomiast rząd PRL zezwolił na wyjazd do Niemiec osób z obywatelstwem niemieckim. Traktat ten pozwolił na rozwinięcie kontaktów gospodarczych, naukowych i kulturalnych między oboma krajami. Bundestag ratyfikował układ 26 V 1972 r. Dzięki niemu zniknęły przeszkody do unormowania sytuacji Kościoła na ziemiach zachodnich. 28 VI 1972 r. papież Paweł VI bullą Episcoporum Poloniae coetus utworzył na włączonych terenach cztery nowe diecezje: opolską, gorzowską, szczecińsko-kamieńską, koszalińsko-kołobrzeską, i podporządkował je odpowiednim polskim metropoliom. Dzięki tym gestom możliwa była po upadku komunizmu w Polsce w 1989 r. słynna msza pojednania w Krzyżowej, podczas której premier polskiego rządu Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl przekazali sobie symboliczny znak pokoju i pojednania.

Dzieło pojednania kontynuowane jest do dziś dnia. Największym jego prorokiem w naszych czasach był Ojciec Święty Jan Paweł II. Podczas swojej ostatniej wizyty we Wrocławiu w 1997 r. przy okazji nabożeństwa ekumenicznego powiedział: „ Do wspólnego świadectwa prowadzi trudna droga pojednania, bez którego nie może być jedności. Nasze Kościoły i Wspólnoty kościelne potrzebują pojednania. Czy możemy być w pełni pojednani z Chrystusem, jeśli nie jesteśmy w pełni pojednani między sobą? Czy możemy wspólnie i skutecznie świadczyć o Chrystusie, nie będąc pojednani ze sobą? Czy możemy pojednać się ze sobą, nie przebaczając sobie nawzajem? Warunkiem pojednania jest przebaczenie, które nie jest możliwe bez wewnętrznej przemiany i nawrócenia, będących dziełem łaski” . Pod znakiem przebaczenia i pojednania obchodzony był również wielki jubileusz roku 2000. W „Dniu Przebaczenia” 12 III 2000 r. papież stwierdził: „Prosimy o przebaczenie za podziały, które się dokonały wśród chrześcijan, za stosowanie przemocy, do której niektórzy z nich się uciekali w służbie prawdy i za postawy nieufności i wrogości zajmowane nieraz wobec wyznawców innych religii”.

dr Wojciech Kucharski